Audyt dla firm i instytucji

Przykład

Czyli jak księgowy pokonał opiekuna ze strony operatora.

Chcieli nam dać 4-5% upustu. Musieli dać 27,9% !

Od dłuższego czasu na naradach w naszej firmie powracał temat kosztów w telefonii.
  • Czy są właściwe (w podtekście: dlaczego są takie wysokie?)
  • Co robimy by były mniejsze (w podtekście: co JA robię jako odpowiadający za tę działkę?)
  • Czy negocjuję z obecnym operatorem niższe taryfy?
Zastanawiałem się, co zrobić. Wprawdzie co jakiś czas “straszyłem” obecnego operatora, a dokładniej – przydzielonego naszej firmie opiekuna, że “dostaliśmy lepszą ofertę” od ich konkurencji, ale nie zawsze skutkowało to obniżkami. Nawet jeśli nasz opiekun pojawił się (a nie było to wcale łatwe do osiągnięcia), to najczęściej szybko tłumaczył, że wprawdzie te stawki, które ponoć konkurencja ma lepsze, są lepsze, ale tylko jeśli... I tu “włączał swoją płytę”. Bo stawki to jedno, a sposób taryfikowania to drugie, poza tym my możemy specjalnie dla Państwa zaproponować korzystniejsze łącza Internetowe, a dodatkowo jeszcze... itd., itp.

Ostatnio, trochę przyparty do muru powiedział, że faktycznie może nam, jako stałemu klientowi „załatwić” specjalny rabat, tak, że w efekcie powinniśmy zaoszczędzić ok. 4-5% miesięcznie. No, pomyślałem, nareszcie coś konkretniejszego. Będzie co pokazać szefowi. Pokazałem, a on zapytał: „a dlaczego 4-5% a nie 8-10%”?

Zawziąłem się. Pozbierałem z internetowych stron poszczególnych operatorów ich taryfy (tylu ilu znalazłem; przy okazji okazało się, że nie wiadomo dlaczego nie wszyscy je publikują) i postanowiłem dokonać analizy kosztów naszych rozmów w taryfach wszystkich operatorów dla jednego miesiąca. Chociaż bardziej precyzyjnym określeniem powinno być: próbowałem dokonać analiz. Odniosłem wrażenie, że operatorzy chyba za punkt honoru wzięli sobie takie pokomplikowanie taryf, żeby normalnemu klientowi nawet nie przyszło do głowy tego porównywać. Jeden jeszcze liczy impulsy, a drugi sekundy. Ten też sekundy, ale za pierwszą minutę ma stałą opłatę... A skąd mam wiedzieć ile i jakich rozmów wykonała pani Zosia z działu zaopatrzenia?

Jakby tego było mało, kilkanaście godzin pracy poszło na marne, bo okazało się, że dwóch operatorów w trakcie gdy ja dokonywałem tych analiz ...wprowadziło nowe taryfy. Ręce opadają…

Przyznaję szczerze, że w końcu się poddałem nie wierząc w to, że zwykły śmiertelnik jest w stanie ogarnąć to wszystko. Mniej więcej dwa tygodnie później odebrałem telefon:
-„ Nasza firma oferuje audyt telekomunikacyjny, który wskaże Państwu optymalne taryfy dopasowane do Waszych rozmów firmowych.”
No nieźle, pomyślałem. Tym bardziej, że dawali 100% gwarancję oszczędności. Pomyślałem, że w końcu znalazło się rozwiązanie moich problemów. Tyle, że pewnie koszt wykonania takiego audytu jest ogromny. I tu niespodzianka! Okazało się, że ceną jest wysokość jednomiesięcznych oszczędności, ale tylko wtedy, gdy je wskażą i będą one odpowiednio duże! W innym wypadku audyt będzie darmowy.
„No to mamy was” – pomyślałem o moim operatorze, szefie i kosztach - razem wziętych.
- „Jakie dane trzeba dostarczyć?” - zapytałem
- „Wystarczy faktura i dołączona specyfikacja rozmów. Z jednego miesiąca.”
Podpisaliśmy zlecenie na wykonanie audytu.

Minęło półtorej, może dwa tygodnie. Gość przyjechał, przedstawił wyniki audytu i stwierdził, że możemy liczyć na oszczędności rzędu ...27,9%! (ja też na początku nie mogłem uwierzyć). Mogą też w naszym imieniu dokonać zmian bez żadnych dodatkowych kosztów. Oczywiście bez żadnych zmian numerów czy zakupu czegokolwiek – tylko podpisy na kilku stronach.
Wydawało mi się to nieco podejrzane, ale szybko okazało się, że chodzi o „przeniesienie ruchu wychodzącego przez preselekcję do innego operatora”, czyli po prostu o wykorzystanie znanych wszystkim prefiksów (1033, 1044, 1069 itd.). Oczywiście bez konieczności ich wystukiwania za każdym razem, kiedy wybieramy numer (teraz też przecież nikt tego nie wystukuje; wszystko odbywa się automatycznie). Umowa z obecnym operatorem zostaje, ale płaci mu się tylko abonament. Za wykonane połączenia dostaje się drugą fakturę od nowego operatora. Ale i tak suma tych faktur jest niższa od tej płaconej obecnie. Gdy przyjrzałem się wynikom audytu, okazało się, że tych taryf, które akurat okazały się najlepsze, w ogóle nie miałem ujętych w swoich obliczeniach.

No świetnie. 27,9% to już całkiem niezły wynik pomyślałem i poszedłem po podpis na umowie do szefa. Ten znowu mnie zaskoczył. Powiedział: „zaproś opiekuna naszego obecnego operatora”.

Opiekun przyjechał za dwa dni i tym razem rozmowa była bardzo krótka i konkretna. Wyniki audytu leżały na stole a my ...czekaliśmy na nowe propozycje z ich strony.

Od tamtego telefonu minęły już dwa miesiące. A my mamy (ciągle u tego samego operatora) koszty niższe o ok. 25-30%. Nie podpisywaliśmy umów z nowym operatorem wskazanym w audycie. Zostaliśmy u dotychczasowego, bo z jakości połączeń byliśmy zadowoleni. Uzyskaliśmy jednak nie 4-5% a ok. 28% oszczędności.

Teraz już nie muszę się martwić naszymi kosztami telekomunikacyjnymi i męczyć porównując dane, których właściwie nie da się samemu porównać. Mało tego – ta firma audytorska zaoferowała nam swoje usługi także w przyszłości.
Wie o tym też nasz opiekun…
Ciągle ten sam ;-)